• » RiderBlog
  • » roc
  • » Międzywpis - kopie Ogara Caffe 125
Najnowsze komentarze
Uwaga. Romet Ogar Caffe 125 Do Ro...
Kombinowanie dla kombinowania... P...
MikolajKRakow do: Romet Ogar Caffe
Jurajski_Zbych - potwierdzam mam K...
ROC125 do: Romet Ogar Caffe
Mało kto zostawia go w oryginale b...
Piter z Kiełczowa do: Romet Ogar Caffe
Witam serdecznie, na wstępnie bar...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki
<brak wpisów>

02.08.2014 12:38

Międzywpis - kopie Ogara Caffe 125

Stawiam kontrowersyjną tezę - z reguły kupuj tanie jednorazówki.

Słowem wstępu. Obecnie nadal rozpowszechniamy maksymę, że biednego nie stać na tanie rzeczy (dawniej: biedny kupuje jedną kapotę, ale na całe życie). Jednak coraz częściej, w dobie zaawansowanej globalizacji, opłaca się kupić tanio na krótko. Umasowienie produkcji (jeden produkt sprzedawany w każdym zakątku świata w różnych wersjach) doprowadziło do istotnego spadku cen. Teraz często lepiej kupić gorszy jakościowo i tańszy produkt na krótszy okres, niż dobry i drogi na dłuższy. Nie miejsce, aby udowadniać powyższe, stąd tylko dwa przykłady, które powinny przekazać sedno wywodu. Sprawdza się to w przypadku butów, np. obecnie warto wydać 50-100 zł co pół roku (jesień-zima, wiosna-lato) na nową parę, niż kupić droższe, za 200 zł, na dwa lata. Po pierwsze, mamy większą gamę (różne modele) i po drugie częściej używamy nowego obuwia. Nie wiem czy udało mi się przekazać sedno, więc odniosę się do motocykla.

Aktualizacja przebiegu do spłaty motocykla:

Wcześniej 30.000 km (wpis pierwszy), a teraz:

Cena 4.499 – 250 (gratisy) = 4.250 – 1.750 (7 przeglądów x 250 zł) = 2.500 zł

Spalanie: maksymalnie 3 l, czyli 5,5 l (inny pojazd) – 3 l = 2,5 x 5,3 zł = 13,25.

2.500 zł : 13,25 zł = 188,68 x 100 km = 18.868 km przebiegu.

Zatem rezygnacja z przeglądów pozwoliła zmniejszyć przebieg do 19.000. Dodatkowo liczba kilometrów zmniejsza się, kiedy policzymy koszty przeglądów markowych motocykli o tej samej pojemności. Jednak wydaje się to mniej uczciwe, ponieważ będziemy podróżować przecież innym jakościowo motocyklem. Z drugiej strony mało kto umie serwisować „w garażu” bardziej zaawansowane silniki. Wymaga to przecież zaawansowanych technicznie narzędzi, co podraża obsługę motocykla. Co więcej, jeżeli założymy sprzedaż Rometa, to 4.499 – 250 = 4.250 – 1.500 (6 przeglądów x 250) = 2.750 – 1.000 (lub więcej za zadbany egzemplarz) = 1.750 : 13,25 = 132,07 x 100 km = 13.207 km przebiegu.

Wniosek: Dzięki globalizacji (umasowieniu produkcji) cena Rometa Ogara Caffe (Hanway'a 125 Raw i innych odmian) spadła do takiego stopnia, że co cztery lata (średnio do 1.000 km trasy x 5 m-cy jazd w roku x 3 lata = 15.000 przebiegu) mogę kupić nowy motocykl i po 12 latach osiągnę cenę markowej 125, czyli: 4.500 x 3 = 13.500 zł. Minusy to: chińczyk zamiast markowego sprzętu oraz ciągła obsługa. Plusy: niskie koszty i możliwość kupna różnych modeli. Trzeba mieć nadzieję, że za cztery lata kupię wersję Rometa Ogara Scramblera.

W konsekwencji nie rozumiem części komentarzy. Uczę się na Ogarze mechaniki ogólnej. Zdecydowana większość kłopotów wynika z moich błędów. Mam dostęp do nowych tanich części i mogę je psuć do woli. A i tak ktoś co chwilę proponuje zakup droższego używanego motocykla. Po co?

Spostrzeżenia eksploatacyjne:

Po pierwsze, akumulator rozładował się w trzecim miesiącu użytkowania, ale wydaje się to normalne, ponieważ używam tylko rozrusznika elektrycznego i często palą się światła przy wyłączonym silniku. Prostownik i działa.

Po drugie, silnik się mocno uspokoił, wystarczyło tylko 200 km od regulacji mieszanki. Porada: lepiej tylko raz (jeden obrót) odkręcić śrubę od pływaka (poprawna mieszanka) i ustawić (podkręcić) obroty jałowe, niż dać dwa obroty i zmniejszyć obroty jałowe. W pierwszej konfiguracji przy wyższych obrotach silnik nie drga tak mocno. Wcześniej chciał wyskoczyć z ramy, a może to była kwestia dotarcia. Niech każdy sam doświadczy.

Po trzecie, podkreślę jeszcze raz świetnie mi się nim manewruje, po zatłoczonym mieście jeździ się jak rowerem. Z drugiej strony mała masa pozwala bez ryzyka poruszać się do 80 km/h. Więcej to szaleństwo, bardziej się leci, niż jedzie :) Dodatkowo nie mam serca, aby katować silnik i chyba nie osiągnę 103 km/h.

Po czwarte, Hiszpanom, mają bardziej szalony temperament, udało się dojść do 102,8 km/h, ale zauważcie musiało minąć sporo czasu, ponieważ osiągnięcie 100 km/h wymaga 67,7 s i 1.667 metrów :) i co ważne był to silnik od Yamahy YBR 125, a nie Hondy CG 125. Warto przeczytać test motocykla, jakże szczegółowy i zawierający cenne dane. Jednak trzeba pamiętać o innym silniku: Hanway Raw 125 to YBR 125 i kosztuje 1300 euro (5.500 zł), a Romet Ogar Caffe 125 to CG 125 i 4.500 zł. Strzelam: dobre posunięcie Rometa, zgodnie z powyższą tezą, aby obniżyć cenę aż o 25 %, choć kosztem silnika. Link do artykułu (tłumaczony przez google): artykuł .

Po piąte, widać wyraźnie, że przez te 2000 km motocykl docierał się, wychodziły wady wieku dziecięcego (łatwe do naprawy) i teraz mam nadzieję, że bez problemu uda się osiągnąć przebieg 13.000 lub 18.000 km. Chyba, że znowu coś popsuję. Sprzęgło na razie się trzyma, choć ewidentnie chcę je zepsuć.

Po szóste, po przeczytaniu instrukcji serwisowej z Hondy CG 125 okazało się, że luz 1-2 cm ma być na końcu dźwigni sprzęgła, a nie przy lince. U mnie było więc, przez ponad półtora tysiąca km, więcej jak 5 centymetrów :) Tuż przed zmianą oleju, a raczej znalezionej w garażu mazi, sprzęgło zaczęło hałasować (trzaskać metalicznie), ale po zmianie na syntetyk i w końcu prawidłowej regulacji linki ucichło. Biegi wchodzą płynnie.

Wiem, że powyższą tezę można łatwo na razie podważyć, ale i tak warto się nad nią pochylić. Czy nie lepiej kupować tanie jednorazówki na krótki czas, przez co przestaniemy być niewolnikami droższych rzeczy? Wątpię, czy znajdzie się ktoś na tyle odważny, aby przy Sr 400 czy Ybr 125 zrezygnował z przeglądów, smarowania łańcucha, taniego oleju, gmoli itp. Coś się popsuje to kupię nowe. Silnik, najdroższy komponent motocykla, to koszt 1.000 zł.

Proszę o krytyczne podejście do wpisu. Może gdzieś wkradł się błąd. Jednak wydaje się, że rozpowszechnia się trend: kup, zużyj, wyrzuć.

cafogarom

PS Mam nadzieję, że ten model Rometa, dopracowany (pozbawiony wymienionych we wpisach wad wieku dziecięcego), stanie się hitem, klasyką. Tuż obok wersji poddanej liftingowi na Scramblera :) Mój pomysł na niewielką modyfikację: wydech ten a opony HEIDENAU K60 (także w wersji Scout) lub MITAS E-07, oczywiście w tańszej odmianie recyklingowej (z butelek pet).

AKTUALIZACJĘ, W TYM NOWE KOMENTARZE I ODPOWIEDZI NA ZAPYTANIA, UMIESZCZAM W OSTATNIM WPISIE.

Komentarze : 9
2014-09-21 00:40:24 sam

Pewien chiński Manager powiedział, możemy wyprodukować wszystko w jakości zależnej od ceny. Jeśli zapłacisz nam za jedną sztukę 1$ dostaniesz jakość za 1$, jeśli zapłacisz 1000$ dostaniesz jakość za 1000$. Prawa wolnego rynku.
Fani produktów japońskich zapominają, że wszystkie japońskie firmy mają swoje fabryki w Chinach, Indiach, Filipinach i tam produkują swoje wyroby, a nie w kraju kwitnącej wiśni.

2014-09-14 19:00:15 Nowicjusz125

Żyjesz? Ogar działa? Daj znać - potencjalnie najciekawszy temat dla początkujących 125cm3 z Kat B - a tu od półtora miesiąca - cisza...

2014-08-09 10:44:58 Akysz

Żadnych przeglądów itp, te sprzęty są proste i nie do zajebania, po kupnie posmarować gdzie się da, poprzykręcać, powymieniać na dobre śruby i 50 tysięcy ma zrobić bez zająknięcia, oczywiście trzeba wiedzieć, co się kupuje, od jakiego producenta (BARDZO ważne)
oraz na podstawie czego jest zrobiony (czy kopia japońskiego mega trwałego starego motocykla, czy jakaś chińska gówniana myśl sama zaprojektowała - JESZCZE BARDZIEJ WAŻNE).
Jak się spełni te cechy, to kupi się nowy sprzęt, po taniości, który trwałością i kosztami eksploatacji zdetronizuje i rozwali wszelkie sprzęty w klasie 50-125.

2014-08-09 10:41:23 Akysz

A ja używam, używałem i będę używał do 125 ccm tylko chińczyków. Zrobione na 2 modelach 50 tysięcy km (na zetce 50 15 kkm, przepalona tylna żarówka i na k125 35 kkm, przepalona tylna żarówka x2). Od 5 lat nie rozładował mi się akumulator, czy pogubiły śrubki, wystarczy poczytać wyprawy mnicha, by wiedzieć, jaka maszyna jest najlepsza w danej klasie.

Nie żadne absurdalnie drogie ybr 125, które są chińskie i wykonane po taniości, podobnie jak normalne chińczyki, mojego k125 kupiłem 3 lata temu nówke z salonu za 2499 zł, zajebisty motocykl, rozwiązania starej dobrej japoni, rama, plastiki, ergonomia przełączniki, siedzienie od legendarnej suzuki gs 125 w połączeniu z jeszcze bardziej legendarnym silnikiem od hondy cg 125 bije ybr 125 na głowę, ybr 125 ma lepsze tylko plastiki i mniejsze wibracje.

Do 125 ccm Chińczyki są najlepsze.

I mówi to posiadacz rometa k125 z 2011 oraz yamahy fz1 fazer z 2009 roku.

2014-08-05 17:40:46 axj

dzieki za wpisy. mam ten sam motocykl, z tym, ze mam 125 innej firmy (chinczyk). odpadajace srubki itp. wszystko sie zgadza.

2014-08-03 21:20:49 left 4 dead

Należało by się jeszcze zastanowic na kwestią elektro-śmieci,bo za paredzieśiąt lat żaden afrykański kraj nie będzie już w stanie wchłonąc śmieci z bogatej Europy,widziałem tony szmelcu,przypływające jako niby pomoc humanitarna,które oni palą starając sie wytopic metal,a ten można sprzedac..do atmosfery wpada wtedy słup tłustego,gęstego dymu...nie czepiam teraz ludzi, którzy konsumują tanie produkty, bo sam je konsumuję, (tylko z innych półek), chodzi mi raczej o to,że to my mamy głos w tematach tego co się dzieje na świecie,ale nie potrafimy do używac..i wnerwia mnie tylko to ,że postępujemy tak jak nam dyktują wielkie korporacje..

2014-08-03 20:51:44 left 4 dead

Polemika pomiędzy posiadaczami japończyków i chińczyków będzie trwała po wsze czasy.To klasyk taki jak konflikt palestyńsko-izraelski,czy walka dobra ze złem.Fakty są takie,że obie strony mają w tej konwersacji mocne za i przeciw.Spór jest zatem nie do rozstrzygnięcia.Jak ja to widzę?..nigdy nie zapomnę dzikiej radości,jaką dał mi mój pierwszy jednoślad z silnikiem,czyli Inca Street 50...jak nią jeżdziłem i uczyłem sie ruchu ulicznego z nowej perspektywy, robiąc w międzyczasie prawko na moto i oglądałem na Tubie filmiki z Incą ze łzami wzruszenia..dla tych młodziaków ten skuter był całym światem..dla mnie też! jeżdzijmy tym co mamy pod ręką i cieszmy się życiem !

2014-08-03 19:21:58 jas13

Mot: Czytaj ze zrozumieniem. Jak zostawia sprzęta na "włączonych" światłach i nie pracującym silniku, do tego ma małe przebiegi (za krótkie na doładowanie aku) to nic dziwnego, że jest konieczność uzupełnienia prądu z prostownika. Bardzo dobrze, że opisuje problemy i metody laika jak im zaradzić, niż miałby się godzinami zachwycać kolorem czy designem.

Do roc: żaden producent nie da Ci serwisówki do swojego wyrobu, ale bez problemu da się ściągnąć serwisówkę do odpowiednika z for angielskojęzycznych

2014-08-02 17:31:21 Mot

Czytam i się uśmiecham. Ty znowu o przeglądach, serwisach, naprawach, kosztach, częściach, silniku itp. Niby bronisz się tym, że kupiłeś tego sprzęta aby pomajsterkować i uczyć się mechaniki. Jakoś średnio w to wierzę ....
Motocykl jest po to aby nim jeździć a nie naprawiać. Co to za motocykl, który w każdej chwili może mi się zepsuć w polu, który drga, gubi śrubki, gubi olej, jest niedokładnie wykonany, ma słabe osiągi itp. ? Wsiadając na motocykl zakładam, że dojadę do celu o czasie i bez problemów. Jeśli to o czym piszesz jest prawdą, to jazda takim motocyklem jest jak rosyjska ruletka. Zepsuje się za 10 km czy dopiero za 110 ? Dziś czy jutro ? Bez sensu. Twoje argumenty co do niskiej ceny samego motocykla jak i części nie przekonują mnie. Wolę dołożyć drugie tyle, wsiąść i jechać. Bez zastanawiania się nad tym co mi dzisiaj odpadnie albo pęknie. Koszty serwisów/przeglądów (250 zł ?) też przesadzone, ja wymieniam olej i filtr za 80 zł w autoryzowanym serwisie Yamahy. Co kilka sezonów do wymiany świeca (-e) za kilkadzieśiąt zł i spray do smarowania łańcucha wystarczający na kilka lat (w skuterze problem odpada). Tyle z kosztów. Opon nie palę więc wystarczają mi na dłuuugo. Akumulator rozładowany po 3 miesiącu ? Żenada. Nigdy nie miałem takiego przypadku, nawet po mroźnej zimie. Oczywiście odpalam tylko z rozrusznika elektrycznego i jeżdżę na światłach. Odpalam i jadę. I zawsze dojeżdżam. Bezproblemowo. Piszę o budżerowych 125-tkach Yamahy w cenach poniżej 10.000 zł, które użytkowałem i użytkuję.
Ok, każdy kupuje to co chce i za ile chce. Ale podpowiadam: nie męcz się, sprzedaj ten wynalazek i kup używaną 125/250 w uczciwym stanie uznanej marki japońskiej. Polecam także Kymco. Będziesz mógł wreszcie pojeździć.
Pozdrawiam.

  • Dodaj komentarz