• » RiderBlog
  • » roc
  • » Międzywpis - tym razem tylko o silniku Ogara Caffe
Najnowsze komentarze
Uwaga. Romet Ogar Caffe 125 Do Ro...
Kombinowanie dla kombinowania... P...
MikolajKRakow do: Romet Ogar Caffe
Jurajski_Zbych - potwierdzam mam K...
ROC125 do: Romet Ogar Caffe
Mało kto zostawia go w oryginale b...
Piter z Kiełczowa do: Romet Ogar Caffe
Witam serdecznie, na wstępnie bar...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki
<brak wpisów>

22.06.2014 14:53

Międzywpis - tym razem tylko o silniku Ogara Caffe

Chyba po taniości nie robię... :)

Zdziwiło mnie zainteresowanie pierwszym wpisem. Przecież utarła się opinia, dotychczas masowo popularyzowana, że motocykl według polskich standardów to sprzęt z silnikiem od litra w górę. Jednak zdaje się część społeczeństwa w końcu przejadła się konsumpcjonizmem na pokaz i chce po prostu pojeździć dla przyjemności. A może sięgnięcie po mniejsze pojemności wynika z przymusu ekonomicznego, taniego eksploatowania? Nie mnie to analizować, ale pospekulować można, a nawet trzeba. Mam tylko nadzieję, że jednak zbliżamy się do życiowego motta „lepiej być niż mieć”. Oby ludzie wreszcie dla chwilowej przyjemności (pokazania się) nie stawali się niewolnikami rzeczy, a szczególnie rat kredytowych. Dodatkowo zaznaczę, pojawił się w komentarzach zarzut o współdziałaniu, że z Rometem łączy mnie wyłącznie zakup motocykla. Fakt, na ich stronie FB po trzech dniach pojawił się link do pierwszego wpisu, ale to dobrze. Znaczy tylko, że słusznie działają ich marketingowcy, bieżąco śledzą wydarzenia w internecie. Życzę, aby udało się im powtórzyć sukces Ciechana w aferze zbożowej (wykopowej). Jeszcze na koniec proszę zatrudnionych w Romecie specjalistów o pomoc w wyjaśnieniu kilku kwestii, które pojawią się w tym międzywpisie, proponuję odpowiedź na Waszej stronie FB. Dość wstępu, czas na dodatkowe spostrzeżenia, które scharakteryzują konkretniej motocykl, a szczególnie jego silnik.

Po pierwsze, silnik na stronie Rometa do około połowy kwietnia przedstawiał się jako kopia Yamahy YBR 125, co potwierdzają prospekty z maja (mam papierową wersję) oraz jeszcze używane przez sprzedawców zdjęcia (Ogar ze srebrnym silnikiem). Po aktualizacji na stronie, chyba po pojawieniu się tego sprzętu w rzeczywistej sprzedaży, silnik stał się kopią K-125, czyli Hondy CG 125. Te dane wynikają ze strony romet125.pl (dziękuję tomjag za zaproszenie; niestety trudno z czasem, aby jeszcze tam się udzielać, ale na współpracę liczę). Może trochę się czepiam, ale pojawia się pewien problem. Ten pierwszy silnik miał osiągać 103 km/h, co pozwalałoby jechać w okolicach 90tki równo z tirami, przynajmniej teoretycznie. Natomiast drugi, z K-125, osiąga bez modyfikacji i szczęścia w wietrze około 90 km/h, co popsuło moją wizję bezpiecznych przejazdów krajowymi drogami. W mojej specyfikacji, tej potrzebnej do rejestracji, wyszczególniono prędkość 100 km/h. Mój Ogar wielokrotnie jechał 95 km/h (mierzone aplikacjami GPS), choć były mało stabilne warunki (boczne, nie w plecy, podmuchy wiatru i nierówna droga). Ogólnie można założyć, że wraz z przebiegiem, a tak się dzieje, prędkość maksymalna będzie wzrastać. Nie wiem jednak do ilu km/h i czy będzie zachodzić to zjawisko także po dotarciu silnika. Chyba nie, ale będąc sprawiedliwym przy idealnych warunkach (równym torze, prawie pustym baku i kierującym garbatym szczupłym Azjacie) uda się zbliżyć do podanej w certyfikacie prędkości 100 km/h. Jeżeli komuś udało się osiągnąć tylko 85 km/h, to mam kilka wyjaśnień: dużo ważył, robił próbę po długiej jeździe testowej (mocno ciepły, jeśli nie przegrzany silnik), miał niestabilne warunki, traktuje Ogara protekcjonalnie, nie wlał wiekowego oleju Selena. Tymczasem 103 km/h zdaje się nierealne przy tym drugim silniku, może przy pierwszym tak. Dodatkowo moc to 6,5 kW (według specyfikacji), czyli 8,84 KM, a powinno być według strony 10,7 KM. Na marginesie, gdyby ktoś się chciał powołać na instytucję niezgodności towaru z umową i prosić o usunięcie wady (ale coś zapachniało cebulą), to musi pamiętać o niewiążącym charakterze materiałów promocyjnych. Osobiście zostanę przy swoim Ogarze, już wiele przeszliśmy...

Po drugie, przy około 1060 km przebiegu, po 50 km przejażdżce przy maksymalnym odkręceniu gazu silnik zaczął się krztusić. Możliwe, że doszło do jego przegrzania. Na drugi dzień nie było już tych objawów, ale i tak świeca ma teraz wypolerowane elektrody. Został jeszcze gaźnik, stąd zwracam się z prośbą do czytających, aby dali namiar na instrukcję serwisową dla silnika 154 FMI (taki mam wpisany w certyfikacie), ale to ten pionowy, a nie poziomy. Na razie mam jedynie do 156 FMI, wygląda na identyczny, ale liczba o dwa większa mówi, że czymś się różni. Proszę o pomoc także, a może szczególnie, osoby z działu marketingowego i public relations samego Rometa. Mam nadzieję, że nie nadszarpniecie swojej reputacji pozostając bez odzewu. Przecież znacie potęgę wirusowego marketingu.

Po trzecie, prędkość przelotowa, miła dla ucha, to 60-80 km/h, więc pojawia się problem z samochodami ciężarowymi. Można wymienić cylinder na większy, ale wówczas ujawni się kolejna przeszkoda. Powtórzę, prędkość maksymalna do jakiej udało się wielokrotnie rozpędzić Ogara to 95 km/h. Już wtedy, przy tak niskiej wadze, motocykl nie jedzie, a raczej zachowuje się jak samolot przy starcie, tuż przed oderwaniem od ziemi. Przy mocniejszym podmuchu tor jazdy przesuwa się o 20 cm w bok. Jednak i tak warto byłoby zwiększyć pojemność choćby dla przyspieszenia. Dotychczas moment obrotowy (on odpowiada za przyspieszenie, a moc za prędkość maksymalną) był wystarczający, ale wraz z przejechanymi kolejnymi setkami kilometrów zaczyna go brakować. Chodzi o to, że uciekam przed samochodami normalnie ruszającymi spod świateł. Jednak, kiedy kierowca ruszy żyłując silnik, wtedy dogania a nawet wyprzedza mnie bez problemu. Oczywiście mając <125 cm3 trzeba liczyć się z takimi ograniczeniami, więc na światłach, aby uchodzić za kierowcę o wysokiej kulturze, polecam stawać nie jako pierwszy, ale za pierwszym samochodem. W takiej sytuacji nie czuć na plecach noży wbijanych przez kierowców, których ominęliśmy na dojeździe do świateł, kiedy stali na czerwonym, a później hamujemy ich po zielonym świetle, patrz skutery do 50 cm3 i rowerzyści. Ponadto lepiej wybierać według kryterium kierowcy, a nie samochodu. Nawet nie wiecie, albo wiecie, ile można wycisnąć z auta, także sędziwego i mocno wyeksploatowanego, kiedy jego kierowca chce udowodnić wyższość nad jednośladem.

Po czwarte, z powyższego moje zainteresowanie spadło na Yamahę SR 400. Też prosty jednocylindrowiec, ale co ważne mocniejszy i masywniejszy o połowę (stabilniejszy przy większej prędkości). Niestety spalanie prawie, a raczej równo, dwukrotnie większe. Dodatkowo cena około 25.000 zł odstraszyła mnie ostatecznie, głównie ze względu na jej strukturę. W Japonii ten motocykl kosztuje 551.000 jenów, czyli około 16.500 zł, co z resztą ceny? Szkoda wyjaśniać. Zaznaczę tylko, że mentalnie nie jestem w stanie wydać 5.000 zł na sam vat (20.500 + 23% vatu = 25.200). Przypomnę to więcej niż cena Ogara 125. O używanym sprzęcie nie ma mowy, przyczynę podaje pierwszy wpis, uwaga siódma. Warto w tym miejscu dodać, że tak duży spadek wartości nowych pojazdów w pierwszym roku wynika właśnie z opodatkowania. Już 18,75% to vat (100 + 23% = 123 – 18,75% = 100), a reszta amortyzacja. Wracam do swojego poczciwie męczonego Ogara.

Po piąte, za kilkaset km, czyli po 1500 km przebiegu, trzeba znowu wymienić olej. W kontekście ceny motocykla i niemłodego technologicznie silnika paradoksalnie wyszło mi, że im taniej tym lepiej. Wydaje się, że warto jedynie zachować specyfikację oleju 10w40w, a reszta będzie bez znaczenia. Warto także skupić się tylko na półsyntetykach, nie mają wad minerałów, ale i wysokiej ceny syntetyku. W skrócie koszt litra takiego oleju zaczyna się od 9 zł i gdyby przyjąć średnią reszty, czyli 25 zł, to na litrze mamy 15 zł zysku. Zatem po przebiegu 30 tys. km mamy zaoszczędzone ok. 250 zł. Jednak biorąc pod uwagę wydłużenie okresu wymiany oleju do 3 tys. km i mniejsze zapotrzebowanie, wlewamy w rzeczywistości mniej niż 1l, zysk topnieje do 150 zł. Gdyby ktoś chciał częściej wymieniać olej rośnie różnica, ale przy stosowaniu najtańszego zamiennika, właśnie za 9 zł. Powstaje pytanie: Lepiej rzadziej wymieniać dobry olej czy częściej gorszy? W moim przypadku, chyba lepiej te 250 zł zaoszczędzić na nowy silnik. Stara Selena sprawdza się dobrze, co opiszę w drugim wpisie, więc wybiorę Orlen lub Lotos 10w40w. Wszystkie te uwagi mają sens przy założeniu 30 tys. przebiegu i turystycznej jeździe do 80km/h na dystansach, takich aby nie przegrzewać silnika.

Po ostatnie, czy nie warto stworzyć serwisówkę dla silników Rometa, na wzór „Sam naprawiam samochód”? Fakt, spadną zyski serwisantów, ale pewnie zwiększy się sprzedaż modeli, części itp. Zachęcam do analizy pod tym względem naszego rynku.

Ponownie proszę o wyrozumiałość wobec moich uogólnień, przecież w części poświęconej olejowi można z powodzeniem zarzucić mi, że inna specyfikacja od 5w do 50w też się dobrze sprawuje, co wpływa na cenę.

PS Pod pierwszym wpisem pojawiły się cenne komentarze, były przydatne do drugiej odsłony, za co dziękuję. Zaznaczę, że odnoszę się do nich bezimiennie, ponieważ mogą pojawić się nowe i będzie trzeba edytować wpisy (uaktualniać nicki). Zobaczymy na ile sprawdzą się Wasze przewidywania, choć należy wziąć pod uwagę moją niekompetencję i zamęczanie sprzętu. Dodatkowo proszę o kulturę wypowiedzi, choć niechętnie, ale obliguje się do usuwania wybranych wpisów. Proszę mnie źle nie zrozumieć, że się żądzę czy wywyższam. Po prostu wolę, aby komentarze wnosiły coś dla obecnych i potencjalnych użytkowników Rometów, choć nie tylko. A po kłótni o wyższości sprzętów peerelowskich nad chińskimi wydaje się, że komentarze ustały. Na marginesie, trudno uwierzyć mając do czynienia z dwusuwami dawnej produkcji w ich bezawaryjną jazdę liczoną w dziesiątkach tysięcy km. Mam nadzieję, że tym razem nie dojdzie do sporów, ale merytorycznej dyskusji pod tym wpisem, np. o oleju. Choć już tyle napisano w internetach...

Za dwa tygodnie przejadę już 1500 km, więc zdam relację w drugim wpisie.

cafogarom

AKTUALIZACJĘ, W TYM NOWE KOMENTARZE I ODPOWIEDZI NA ZAPYTANIA, UMIESZCZAM W OSTATNIM WPISIE.

Komentarze : 18
2018-05-14 11:04:52 Mario 1980

Uwaga. Romet Ogar Caffe 125
Do Rometa dolewaj 50ml mixolu do pełnego baku paliwa. Zwiększy, to jego trwałość, wycisza lekko i zmniejsza spalanie.
Siedzenie i przednia opona do wymiany. Siedzenie twarde, opona się ślizga.
I najważniejsze: aby po nierównej drodze jechać komfortowa i nie przygryzać sobie na dołkach języka, zamierzać zmienić tylne teleskopy i podnieść lekko tył do góry. Do tego przespawam górne mocowania tychże teleskopów aby były bardziej w pionowo (lepsze tłumienie drgań). Zastosuję os Simsona lub MZ - jeszcze nie wiem a może od WSK.
Jeśli chcesz pogadać o Romecie podaję meila: ligolpl@wp.pl

2016-04-20 12:39:25 Romet zetka 125

WIDZE ZE WIEKSZOSĆ NIE OGARNIA TEMATU I NIE MA ZIELONEGO POJECIA O CO CHODZI Z MOCĄ! A MIANOWICIE WSZYSTKIE SILNIKI 156 FMI (RÓWNIEZ TE W OGARZE CAFE) MAJA OK 11 KM RÓZNIA SIE........TŁUMIKIEM!W CZYM TKWI POROBLEM? W TŁUMIKU A DOKŁADNIEJ W KATALIZATORZE (JESLI TAK MOZNA POWIEDZIEĆ) TŁUMIK MA MASE CIENKICH I GESTYCH SITEK CO PO JEGO USUNIECIU MOTOCYKL ZYSKUJE OK 10-15 % MOCY WIECEJ JEST TO ODCZUWALNE! minusem jest to ze bedzie głosno chodził.Róznice w mocach biora sie w sastosowaniu tłumika a co za tym idzie normy spalin EURO na europe!więc stad te róznice mocy-jest poprostu dławiony silnik.Spójrzcie na rometa k 125 na rometa ogara cafe i na rometa zetke 125 (czarna) różnia sie tłumikiem i.......mocą w niewielkim stopniu ale jednak.Po usunmieciu tych sitek w tłumiku moc jest odczuwalnie wieksza, równiez powinno sie przepiać odme z filtra powietrza (czesto dochodzi do " zabrudzenia gabki olejem" i wypuscic odme poprostu wężykiem na....ziemie. Silniki 156 FMI sa wyjatkowo TRWAŁE przebiegi srednio 60-80 tys km juz nikogho nie szokują a że brakuje mocy......to jest tylko 125 a i tak swietnie daje sobie rade nawet w 2 osoby.Co do predkosci polecam zmiane zębatki(tej przy silniku na co najmniej 16 z a przy tylnym kole na 38 z)i poleci ponad 100km/h>Co do uzywek WYBIJCIE TO SOBIE Z GŁÓW-TO ZŁOMY SĄ!kazdy motocykl nawet ten 1200 ccm wymaga dofinansowania często przekraczajace wartosc motocykla(popatrzcie sobie ile kosztuja japonskie części do silników od 250 ccm-w góre-nie zamienniki -oryginały) Mielismy w domu 4 motocykle KTM 620 LC4 Suzuki VX 800 Yamahe r1 Honde NTV 650 i do KAZDEJ TRZEBA BYŁO DOŁOZYĆ NAK NA WSTEPIE OK 1500-3000 ZŁ!!!!A romet?Posiadam nowego rometa zetke 125 ccm od 8 msc i 12 tys km nabite i nic sie nie dzieje......jeździ dalej spalając 2-2,5 l paliwa....

2014-12-09 15:14:22 Beniamin83 (Klub Chińskich Motocykli)

Mot to nie do końca jest tak jak piszesz.
Ja zrobiłem moim Rometem Z-125 ponad 18500km i żadnych kosztów napraw nie poniosłem.

Teraz mam Keewaya 250, który kupiłem z przebiegiem 5tyś. km. Motorek ma teraz przelatane 32tyś.km.
Części zamienne + naprawy wyniosły mnie 1200zł ( z tego 380zł moduł zapłonowy).

Za używkę dałem 4500zł.

W tym roku byłem Keewayem we Włoszech (Grado, Wenecja, Pescara, Asyż) koszt zużytego paliwa to 600zł :-).

Więc nie wiem czy Chińszczyzna taka kiepska.

P.S.
Za cenę 4500zł można kupić z chopperów jedynie Kawasaki LTD 450 roczniki około 1986.
A cokolwiek co ma ponad 20lat musi się sypać, powolutku ale jednak.
I choćbyś nie wiem jak dbał zawsze gdzieś coś wyskoczy.

Wyrywkowo z motostat:
Kawasaki LTD 450 na motostacie przejechał 10 750 (aktualny przebieg 65tyś).
części zamienne + naprawa 1868zł
17,45 /100km

Kawasaki KLE 500 rocznik 1991 na motostacie przejechał 29 416 km
części zamienne + naprawa 3382zł
8,22zł /100km

Keeway Cruiser 250 V pojazd przejechał 29 964 km
części zamienne + naprawa 1299zł
4,34zł /100km

2014-12-02 09:00:49 Aecjusz

Tak sobie rozważam kwestię mocy homologacyjnej i deklarowanej i poprzez analogię, mianowicie raportowane osiągi, myślę, że albo moc realna Ogara jest bliska deklarowanej, albo więcej motocykli 125 produkcji chińskiej ma deklarowaną moc zawyżoną. Z tego co zdążyłem się zorientować prędkości maksymalne uzyskiwane na Rometach K125, Z125 i Ogarach Caffe, mówię tu o niemodyfikowanych maszynach, są porównywalne - około 100km/h +/- 5km/h. To świadczy o podobnych mocach - trzeba pamiętać, że przy tak lekkich maszynach i słabych silnikach ciężar i ogólny rozmiar jeźdźca ma spory wpływ na osiągi. Może cały ten raban jaki się zrobił nie do końca ma uzasadnienie? Dobrze byłoby jednak, gdyby Romet odniósł się do zarzutów, bo zostaje kwas, a i u mnie, po początkowej fascynacji tym motocyklem zapał bardzo zmalał po wypłynięciu "afery homologacyjnej".

2014-11-23 08:54:55 zeten

czy Romet ustosunkował się do poruszonej przez Ciebie kwestii różnic w opisie motocykla na stronie i w świdectwie homologacji?

2014-11-07 08:04:28 tom766

I poszedl 100 bez 1 szpilki :)
https://www.youtube.com/watch?v=chy714cJaPo&list=UUfEVbkqsTvBuGvymN5Fxafw

2014-11-04 00:02:08 tom766

moj leci 95 ale z czasem myske ze dojdzie do 100 bez. szpilki mocujacej rure tyle smiga a wymienialem z 5 razy . rama nie od tego silnika, duze drgania i pekaja

2014-09-21 00:26:05 jas13

Nie wiem, czy silnik złożony z części ogólnie dostępnych można nazwać kopią. Prawda jest taka, że części do motocykli japońskich produkują fabryki w Chinach, i w sumie niczego nie trzeba kopiować, wystarczy kupić części i poskładać. Oczywiście zrobienie 100% kopii np. YBR skończyłoby się procesem, dlatego do ramy GN125 montuje się silnik CG125 i budę GS125, w efekcie powstaje K125

2014-08-04 23:33:38 Arwi

Kolego...to trzeba było kupić Yamaha R1 za 7500 obecnie...
Miał byś tyle km i le chciałeś i firma lepsza a cena nawet nie dwukrotnie wyższa!:)

2014-07-21 17:29:17 W.

Tez czekam na kolejny wpis!

2014-07-19 08:34:38 zbyszek657

prosimy o kolejne wpisy!

2014-07-03 14:28:03 Tytus_Bomba

Poruszyliście nurtującą mnie sprawę odnośnie silnika (wersja srebrna oraz czarna). Na początku wydawało mi się, że różnica jest tylko w kolorze, nie zdawałem sobie sprawy, że są to dwa różne silniki. Aktualnie w sprzedaży dostępne są jedynie te czarne silniki (kopie silnika Hondy)? Niestety pytając o to sprzedawcę w salonie ten nawet nie wiedział o istnieniu srebrnej wersji silnika w tym modelu.

2014-07-03 13:12:02 madzia 86

@bazyli, to smacznego,pozdrawiam.

2014-07-03 07:26:14 Bazyli

@madzia 85 tanie żarcie psi jedzą, mam nadzieję, że wiesz co piszesz? Tak na marginesie to częściej w psim żarciu więcej mięsa niż w tym proponowanym dla ludzi. "Proszę, nie wmawiaj ludziom, ze to fajna sprawa, bo ktos potem będzie rozgoryczony" Rozgoryczonym to można być kiedy się wyda cztery tysiaki na sprzęta, jeszcze dwa na serwis i nadal to co będzie stało na dwóch kołach nie będzie motocyklem.

2014-07-02 23:16:40 madzia 85

@bazyli -padake to ty kupiles i pogodz sie ztym.nie twierdze,ze te motorowery sa zle.jak jakis dziadek chce nim jezdzic na cmentarz,albo uczen do szkoly,to moze byc swietny wybor!oczywiscie jak ma sie czas ciagle cos przykrecac,poprawiac,smarowac pasta,albo ciagle pchac go z powrotem na serwis,zeby go ponownie uruchomili.masz swoje lata,wiec powinienes wiedziec,ze tamie zarcie psi jedza.mam nadzieje,ze bedzie Ci sie dobrze sprawowal,tylko prosze,niewmawiaj ludziom,ze to fajna sprawa,bo ktos potem bedzie rozgoryczony

2014-07-02 22:08:32 Bazyli

Mot na jakiej podstawie twierdzisz, że jakość i trwałość nowych Junaków jest kiepska? cb 500 za 4 tysiaki to można co najwyżej kupić padakę, a nie motocykl, nawet wywalenie kilku tysiaków nie daje gwarancji, że moto będzie w pełni sprawne. Jeszcze się nie zdarzyło aby śruba w moim Junaka sama się odkręciła, ciekawe jak by to zrobiła? Może kluczem?

2014-06-23 10:41:41 cb500 .

Troche nie rozumiem.jak nie chcesz,zeby nie wyprzedzaly Cie bulgarskie tiry,bierzesz4tys,kupujesz Er-5,lub Cb500,dokladasz2tysie na serwis i jezdzisz prawdziwym motocyklem.Uwierz mi,w prostych japoncach,malo co sie psuje.a tu kupujecie iluzje nowego sprzeta,z ktorym od nowosci cos sie dzieje.ja nigdy zadnych srubek nie musialem dokrecac,ani na poboczu nie stalem.jednak zycze powodzenia,obym sie mylil,relacjonuj dalej jak Ci rosnie przebieg i co slychac u Ogara

2014-06-23 09:48:07 Mot

Pozwolę sobie na kilka słów komentarza:
1) Trudno wymagać, by 4-suwowa 125-tka była demonem szybkości i przyspieszenia. To jest tylko 125cc i ze swojej istoty (moc i pojemność) nie "poleci" więcej niż okolice stówy (pomijam tuning). Dlatego szkoda dyskusji na ten temat. A tym bardziej, gdy mówimy o "budżetowej" marce. No chyba, że chodziło o podkreślenie niezgodności danych producenta Rometa z osiągami faktycznymi.
Jako były użytkownik Yamahy YBR125 (bardzo poczciwa maszyna, złego słowa nie powiem) dodam, że licznikowo maksymalnie osiągnałem 112 km/h - z wiatrem. Obecnie też mam Yamahę takiej samej pojemności ale w skuterowej budzie (Cygnus X 125) i wyciskam z niej licznikowo maksymalnie 108 km/h. Dużo to czy mało ? Zależy. Początkowo wydawało się dużo, szczególnie patrząc na raczej miejskie przeznaczenie tego typu sprzętów. Z czasem jednak apetyt rośnie i .... albo trzeba polubić to co się ma albo .... zmienić sprzęt na mocniejszy a nie narzekać na osiągi.
2) Podobnie szkoda czasu na dywagacje, czy olej zmieniać częściej czy rzadziej, lepszy czy gorszy itp. Rodzaj oleju (specyfikację) oraz częstotliwość wymian podaje producent. Otwieram książkę obsługi, czytam, wiem. Ewentualnie można się zastanowić nad samą marką oleju o tej samej specyfikacji (różne ceny). I tyle.
3) Nie zgodzę się z poglądem, że w Polsce nie da się albo nie opłaca się kupić używanego motocykla (bo wszystkie są powypadkowe, poskładane z wielu, pokrzywione, zajeżdżone itp.). Jest w tym wiele prawdy ale nie można uogólniać. Kwestia cierpliwości. Ja po roku szukania kupiłem 5 letnią Yamahę FZ6. Stan bardzo dobry, pełny oryginał, zadbana, bezwypadkowa, serwisowana. Jeździłem nią 3 sezony bez żadnej awarii i problemów, jedynie standardowe wymiany filtrów i oleju. I jeździłbym nią nadal (świetna maszyna), gdyby nie to, że ponosiła mnie ułańska fantazja do wykorzystywania jej mocy (98KM) i stwierdziłem, że muszę się samoograniczyć. Fazer został więc sprzedany a ja wskoczyłem na dużo wolniejszy (i dużo praktyczniejszy) skuter.
Co do opłacalności zakupu - ceny nowych jednośladów w Polsce są powalające, szczególnie w porównaniu do cen nowych samochodów i przeciętnych płac. Dlatego uważam, że najcześciej jedynym wyjściem jest zakup motocykla używanego za nieraz połowę albo jedną trzecią ceny nowego.
Wyjątkiem są tu takie marki jak Romet (o którym mowa w blogu), Junak i inne tego typu, których ceny są do ogarnięcia ale za to jakość, trwałość i osiągi są niezadowalające. I rzeczywiście w tej grupie - biorąc pod uwagę niską cenę zakupu motocykla jak i poszczególnych części - można wliczyć sobie w koszty eksploatacji wymianę silnika itp. Z drugiej strony, w przypadku motocykli marek japońskich ich użytkownicy zastanawiają się raczej nad tym dokąd sobie pojechać na sobotnią wycieczkę niż nad tym kiedy i za ile wymienić silnik. O czymś to świadczy ......

No chyba, że ktoś z założenia kupuje motocykl Romet bo lubi sobie pomajsterkować .....

  • Dodaj komentarz